Szefowie z piekła rodem
![]() |
Odpowiedź wydaje się prosta – nie. Na pierwszy rzut oka stanowią zaprzeczenie przywódców. Są szefami z piekła rodem. Opryskliwi i złośliwi w relacjach z pracownikami. Lekceważą godziny pracy, łamią przyjęte reguły i procedury. Potem przychodzi druga myśl – przecież osiągają wyniki, więc dla organizacji są bezcenni. Ostatecznie przywództwo definiuje się jako umiejętność osiągania celów przez innych, a oni to potrafią. Odnoszą sukcesy: Miranda w bezwzględnym biznesie mody, dr House walczy z czasem –diagnoza i ratowanie życia.
Kiedy zadałam to pytanie osobom ze swojego otoczenia (próba nie była reprezentatywna) otrzymywałam różne odpowiedzi. Tak, nie, nie wiem, czy wytrzymałabym presję, czy jestem wystarczająco silny. Wszyscy jednak bez wyjątku przyznawali, że coś ich pociąga w tych postaciach, porusza, budzi szacunek. Środowisko pracy, które kreuje Miranda i dr House zawiera wybuchową, stymulującą mieszankę skłaniającą ludzi, którzy z nimi pracują do maksymalnego wysiłku i wydobywania z siebie tego, co najlepsze.
Zobacz: Czas pracy menedżera - uważaj na pracoholizm
Co sprawia, że chcielibyśmy wypruwać sobie żyły dla tych szefów z piekła rodem? Co stanowi przeciwwagę?
Wydaje mi się, że warto wskazać na kilka elementów. Po pierwsze nasz własny rozwój. Miranda i dr House są skarbnicą wiedzy i doświadczenia, pracując z nimi zyskujemy możliwość szybkiego nabywania wiedzy i umiejętności zawodowych. Dr House w trakcie narad diagnostycznych ze swoimi trzema pracownikami zmusza ich do myślenia i podejmowania trudnych decyzji. Andy wie, że po roku pracy u Mirandy przyjmą ją wszędzie.
Podobne artykuły: | Polecamy: |




